księga gości

2005
marzec
2004
grudzień
listopad
październik
kwiecień
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień

On Cię woła...
Miotasz się bezradnie, nie wiesz co robić, jest ci tak PRZERAŹLIWIE ŹLE. Nie możesz sobie znaleźć miejsca, bo masz wrażenie, że wszystko się wali... W dodatku rodzina wcale nie jest pomocna, wręcz przeciwnie, jest jednym z głównych źródel problemów... Co robić? Co-By-Tu-Zrobić?! Jak przerwać to błędne koło?! Stres, Zmeczenie psychiczne, Irytacja, Cierpienie. Teraz przede wszystkim to tobą rządzi. I Myśli...tysiące myśli, które na raz bombardują twoją głowę, żebyś mogla sobie poradzić chociaż z kilkoma... myślisz...











po pewnym czasie nie masz już na nic siły... padasz na fotel, a naprzeciwko niego biała, najzwyklejsza w świecie ściana i lustro


pustka, gapisz się bezsensownie w lustro






i nagle jedna myśl Ci przychodzi do głowy... z najgłebszego zakamarka Twojej duszy dobywa się cichy, nie dający spokoju szept:
"A może...Może przejdziesz na drugą stronę lustra, może byś chciała... Pozbedziesz się wszystkich trosk, życie stanie Ci sie lekkim, o nic nie bedziesz się musiała martwić..." zaczyna cię to nurtować...Zrywasz się gwałtownie i już jesteś naprzeciwko lustra, przygladasz się tamtemu światu. Słyszysz: "No chodź! Tu jest prawie tak samo... Nie ma tylko tylko paru zbędnych RZECZY."
-czego nie ma? - pytasz juz raczej mechanicznie, patrząc chciwie w strone lustra
"No cóż...Nie ma jedynie zapachów, glosów, uczuć... mówiąc w skrócie NIE MA MYŚLI, czyli nie ma cierpienia, nie ma problemów, nie ma zmeczenia, jeszcze tam stoisz?... Wejdź."

Teraz, gdy już wiesz wszystko...Co zrobisz?
migmar 2005-03-01 15:25:11 skomentuj (1)
19 Grudnia 1991
Było późno, cholernie późno i o wiele za późno jak na to miasto. Padała lekka mżawka, więc założyłam kaptur. Mimo wszystko postanowiłam nie iść jeszcze do domu, bo właściwie nie było po co, nie byłam przecież zmęczona. Wstąpiłam do spelunki "Valentino" mieszczącej się po drodze. Kiedy weszłam od razu zwróciłam uwagę, że za barem stoi ta nowa, potężnie zbudowana kobieta, słyszałam jakąś plotkę, że jest transseksualistą. Nie zraziło mnie to jednak na tyle, żeby nie usiąść przy barze. Poza nami w klubie było tylko parę osób, jakaś miziająca się para, dwaj faceci rozmawiający cicho i jakaś zniecierpliwiona dama o wyglądzie prostytutki. Starałam się jednak na nich zbytnio nie zwracać uwagi, a raczej wgapiałam się w dno mojej szklanki od piwa, co nie było trudne, gdyż znajdowała się w niej jakaś przejżysta, żółtawa ciacz. Berta, czyli nowa kelnerka, wycierała szklanki i przyglądała mi się spode łba.

- Facet? spytała po chwili głosem, który miał być pełen zrozumienia i solidarności

-Nie.

-A co?

-Nic, po prostu przyszłam na chwilę.

-Kochana ja wiem jak to jest...

-...

-..z nimi to nie ma zmiłuj, trzeba ich któtko trzymać, zresztą im to się nawet podoba

-Już wiem czemu zmieniłaś płeć - pomyślałam, ale mimo wszystko nadal mogła mieć wrażenie, że słucham jej opowieści.

-Jak spotkasz jakiegoś faceta, który nie będzie kompletnym kretynem to znaczy, że albo jesteś nieźle urżnięta albo jedziesz na prochach złotko. A jeśli naprawdę nadal uparcie będziesz twierdzić, że on jest normalny to dzwoń do mnie, z chęcią go przetestuję - powiedziała, po czym złapała mnie za ramię - Ty też możesz do mnie czasem zadzwonić mała.

-Jasne, że do ciebie zadzwonię - uznałam jednak, że jeśli wieczór dobrych rad i zacieśniania stosunków ma trwać dalej to lepiej się oddalić- Do zobaczenia.
Na szczęście nie jestem jej jedyną ofiarą, przystawia się do wszystkich jak leci...Dobra, dziś już chyba nie ma nic do roboty w tym mieście, myslę że można powoli, acz bez postojów udać się do domu.
migmar 2004-12-20 19:36:09 skomentuj (3)
UWAGA! Bluźnierstwa
Z pamiętnika siostry Eulalii

Tak sobię maszeruję po tym bożym świecie i widzę, że dziś wszystko mówiąc niestety grzecznie się psuje. No może wszystko, nie wszystko, świadczy o tym chociażby pełny kościółek co niedzielę i że spora część młodzieży mówi mi na ulicy "niech będzie pochwalony", jednak nie wszyscy i tu zaczyna sie problem. Gdy widzę obywatela przed sobą to od razu się zastanawiam "powie czy nie powie", szczególnie zwracam uwagę na mlodzież, bo wiadomo że starsi to już nie dowidzą, często nie są do końca zdrowi na umyśle, a młodzież zawsze! W każdym badź razie przyglądam się tak i przyglądam temu nowemu pokoleniu i widzę, że oprócz naszej kadry faszerowanej formułkami i szkolonej na świętych, jest bardzo źle. Szczególnie zwracam uwagę na dziewczęta, ponieważ wiadomo, że chłopcy w tym wieku są troszkę rozbrykani, dziewczęta natomiast powinny dawać przykład. No więc oprócz naszych wspaniałych bielanek i pozostałych porządnych panienek to po prostu skaranie. Że pozwolę sobie zacytować z Świetosci tysiąclecia :
"Z żadnej ladacznicy nie uczynisz zakonnicy,
Jakowoż z żadnej szatanistki nie uczynisz noblistki" Fx, 20, 69.
Tak więc jako że mię serce bardzo boli i się ściska, zamierzam interweniować (zawsze byłam bardzo społeczna i szlachetna, ale o moich przymiotach może innym razem, bo ta sprawa chorego nasienia trochę mi zawadza), postanowiłam napisać list do Skupa rządzącego całym polskim Ościołem. Obmysliłam już nawet typ zmian. Trzeba wprowadzić specjalny program, podstępem zwabimy grzesznych, a później wsadzi się ich do specjalnej maszynki, przekręci dwa razy i będzie po sprawie. Tak więc nie martwcie się rodacy wszystko w naszych rękach już wkrótce, nasza wielka armia zyska tak potrzbnych nam żołnierzy!

WSZELKIE PODOBIEŃSTWO DO OSÓB/INSTYTUCJI, ZDARZEŃ I SYTUACJI JEST CAŁKOWICIE PRZYPADKOWE. AUTOR NIE ODPOWIADA ZA EWENTUALNE SKOJAŻENIA.
migmar 2004-11-24 20:04:01 skomentuj (0)
Cudny Poemat (inspirowany Biblią i Mickiewiczem)
Oj jak strasznie boli mnie głowa,
to koszmaru nawet nie połowa.
Kotek sika gdzie popadnie,
nie po trochu lecz dosadnie,
później zajmuje mi siedzenie,
a następnie wyjada jedzenie.
Brat zjadł ostatniego pieroga,
każdy przyzna żem jest nieboga.
Matka nie odejdzie od komputera,
choćbym sprowadziła zacnego Leppera,
Pisze szybko jak cholera
i tylko ich liebe, te kiera.
Ojc pyta znów: jak oceny?
I to już chyba koniec weny..:P
migmar 2004-10-28 22:20:06 skomentuj (3)
.....................................................................................
......nie........kasujcie..........bloga........może......."kasia2002".......łaskawie..........się......wyniosła....:P
migmar 2004-04-12 19:28:59 skomentuj (2)
...
Kasia mam wrażenie że my się znamy,że Ty wcale nie jesteś pokemoniastą dziewuszką...
migmar 2004-01-12 22:54:52 skomentuj (3)
święta?
Teraz świeta chyba nie sa już dla mnie takie ważne, skoro religia,która je nakazuje nie ma dla mnie jakiegoś większego znaczenia. Nie mówie że nie miło jest posiedzieć z rodzina czy jakimiś znajomymi przy stole,popaść się, porozmawiać, ale to ma teraz inne znaczenie. Szkoda tylko, że w wielu przypadkach czas świąteczny nie jest dla katolików czasem przemyśleń i refleksji, tylko gonitwą za błyskotkami, cudowną podróżą do świeta kiczu(bo to również zaczyna być bardzo popularne wzorem naszych grejt frendów zza oceanu..). Nie liczę na cuda, ale jak każdy(tak, tak każdy mimo że w niektórych przypadkach to trochę trudne..np w moim:P) by trochę przemyślał, to może by było trochę lepiej.:)
migmar 2003-12-25 20:31:10 skomentuj (3)

***
Dead Moon Rising
Roswell 47
Tylko dla Łoriorów
Welcome to the Jungle
Land of Free
Sludge Factory
Serwis sokowirówkowy dla maniaków...
Riders On The Storm
Feel Good Hit of the Summer
Welcome Home (Sanitarium)